Menu

zaginiona i odnaleziona

Był słoneczny dzień. Pięcioletnia Ania bawiła się w ogródku przed domem ze szczeniaczkiem, którego dostała od rodziców kilka dni wcześniej. Rzucała mu gumową zabawkę, którą Dżeki co prawda łapał w zęby, ale potem nie chciał jej oddać. Ania jednak była wytrwała i dalej próbowała nauczyć go aportowania. Zachęcała pieska przysmakami, ale ten odbiegał coraz dalej i dalej. Ania śmiała się głośno i goniła Dżekiego, który śmiesznie podskakiwał. Czas mijał, niebo z niebieskiego robiło się szare, a słońce schodziło coraz niżej. Nagle dziewczynka zorientowała się, że jest w środku lasu, nie widzi domu, ani nawet płotu ogródka. Wystraszyła się. Do oczu napłynęły jej łzy. Na dodatek nie było przy niej Dżekiego, który pobiegł gdzieś daleko. Coraz bardziej się ściemniało. Ania wołała pieska, ale on nie przybiegał. Nie słyszała też wesołego warczenia. Przerażona usiadła pod wysokim drzewem. Nie pamiętała, jak tu dotarła i jak ma wrócić do domu. Nie znała lasu. Płakała coraz głośniej. Było jej zimno. Zamknęła oczy i położyła się na mchu. Przyśnił jej się piesek. Głośno szczekał i lizał ją po rękach. Nagle polizał ją mokrym językiem po twarzy, a ona krzyknęła głośno: „Dżeki!”. Otworzyła oczy i odkryła, że to nie był sen! Dżeki lizał ją po twarzy i szczekał, a w oddali było widać mamę i tatę. Piesek wrócił do domu i szczekał bardzo głośno, prowadząc ich w stronę lasu. Tak przyprowadził ich do wysokiego drzewa pod którym zasnęła dziewczynka. Rodzice byli szczęśliwi, że Ania się odnalazła. Tata wziął ją na ręce i zaniósł do domu. Cała rodzina zasiadła do stołu i zjadła gorącą zupę pomidorową. Ania przytuliła się do mamy i obiecała, że nigdy więcej nie oddali się od domu. A Dżeki? Dżeki dostał w nagrodę pyszną kość. Był przecież bohaterem – odnalazł dziewczynkę!