Menu

strasznie miły pan

Prawie wszystkie domy na ulicy Pszczelej były podobne. Miały jasne fasady, malutkie ogródki z krótko przyciętymi trawnikami, niskie płoty, raczej dla ozdoby niż po to, by chronić mieszkańców przed intruzami. Prawie wszystkie… Jeden dom się wyróżniał. Otaczał go wysoki parkan ponad którym widać było strzelisty, trzypiętrowy budynek. Kiedyś podobno był to najpiękniejszy dom na ulicy, ale dziś wymagał gruntownego remontu. Również jego rozległy ogród, który dawniej zachwycał, porastały tylko wysokie krzaki. Wszystkie dzieci z ulicy Pszczelej bały się tego domu. Mieszkał w nim starszy pan. Rzadko wychodził poza teren posesji. Dzieci wymyślały przerażające historie o wysokim domu i jego mieszkańcu. Bali się ich ci, którzy słuchali, a nawet ci, którzy sami je wymyślali. Możecie więc wyobrazić sobie, jakim przerażeniem napawała ich myśl, by sięgnąć żółtą piłkę, która pewnego dnia wpadła za płot wysokiego domu. Minął dzień, następny i jeszcze następny. Dzieci nie mogły się bawić bo piłka utknęła na terenie strasznego domu. Postanowiły wybrać kogoś, kto pójdzie po piłkę. Nikt nie chciał podjąć się tego zadania więc zorganizowano losowanie. Do bejsbolówki dzieci włożyły sześć karteczek. Jedna karteczka miała w środku rysunek piłki, kto ją wylosował musiał iść do strasznego domu. Los wyciągnął najmniejszy chłopiec z grupy – Antoś. Od razu po losowaniu Antoś zadzwonił dzwonkiem zamontowanym przy bramie wysokiego domu. Nikt nie otwierał. Inne dzieci czekały schowane za drzewem. Antoś nacisnął dzwonek jeszcze raz i jeszcze raz, ale nic się nie działo. Zrezygnowany chciał odejść od bramy, gdy nagle usłyszał wołanie:

- Wejdź, Antosiu!

Chłopiec się wystraszył. Chciał uciec, ale wiedział, że koledzy obserwują go zza drzewa. Nie chciał przecież wyjść na gapę! Nacisnął klamkę i wszedł za bramę. Serce waliło mu mocno. Bał się starszego pana i nie wiedział, skąd ten zna jego imię.

– Wejdź, Antosiu, mam waszą piłkę! – zawołał starszy pan, który wyłonił się zza krzaków. Trzymał w rękach żółtą piłkę.

– Skąd pan wie, jak mam na imię? – cichutko zapytał przerażony Antoś.

– Znam twojego dziadka. Kiedyś on też mieszkał na tej ulicy. Mieszkali tu też dziadkowie innych dzieci z tej ulicy. Teraz wszyscy się wyprowadzili, tylko ja zostałem – opowiadał starszy pan i wcale nie wydawał się straszny.

– Znał Pan dziadka?

–Tak! Graliśmy razem w piłkę jak wy teraz! I też ciągle wpadała nam za płoty domów!

Antoś roześmiał się głośno a starszy pan zawołał:

– Dzieci, wejdźcie do ogrodu, nie bójcie się!

Za Antosiem skradali się wystraszeni koledzy.

– Chodźcie, ten miły pan ma naszą piłkę i zna mojego dziadka! – zawołał Antoś.

Dzieci niepewnie podeszły bliżej. Starszy pan wcale nie był straszny. Uśmiechnął się i oddał im piłkę. Zaprosił ich też na oglądanie zdjęć z czasów, gdy na ulicy Pszczelej stały tylko stare, wysokie domy. Od tej pory dzieci często tu bywały. Zimą pomagały starszemu panu odśnieżać drogę z domu do bramy. Jesienią odgarniały liście z trawnika w ogrodzie. Latem i wiosną grały w piłkę w ogrodzie staruszka.

I tak straszny mieszkaniec strasznego domu okazał się być miłym, starszym panem z sąsiedztwa, a straszny dom okazał się całkiem przyjazny tylko trochę zaniedbany.