Menu

GO-MA-SIO

– Chodź, otwieramy! - krzyknął Jeryszka.

– Ciiicho… boję się trochę - dodała podkręcona do czerwoności, jak żaróweczka jego siostra Lala.

Na wycieraczce siedział dziwny mały dinozaur z twarzą śmieszną - i to bardzo!

Miał wielkie wystające oczy, którymi rozglądał się wokoło, a potem gapił się na nich bardzo swoiście… trochę jakby chciał ugryźć, a trochę jakby chciał pocałować.

Jeryszka wyciągnął rączkę i wykonał gest zapraszający. Dinozaur przybliżył do tej rączki twarz. Jerysz zatrzymał rękę. Dinozaur zastygł i wytrzeszczył oczy. Jerysz znów wykonał gest zapraszający i przyciągający. Wtedy dinozaur, jakby na niewidzialnej gumce, przesuwał głowę i całe ciało w stronę Jeryszki.

– No chodź! Tu mieszkamy. Wchodź, wchodź malutki! - powiedziała troskliwie Lala.

Dinozaur wturlał się na boku przez próg. Leży teraz w przedpokoju. Głową w butach buja się na plecach, jak biedronka albo żółw bezradnie machający kończynami. Nie może wrócić na cztery łapy. Nie wiadomo dlaczego dinozaur ten posiada cechy żuczków i żółwi. Nie może się podnieść. Dzieci umierają ze śmiechu. W końcu Lala z całych sił podpiera plecy dinozaura i on, jakoś tak wzdychając, ląduje na brzuchu.

– Chodź z nami, chodź malutki - mówi Lala.

Dinozaur, jakby płacze albo miauczy trochę, jakby - “Pi pi pi”.

– Podobno wyginąłeś dawno, ale chyba jednak przeżyłeś. To miło! - powiedziała Lala.
– Chcesz jeść? - pyta Jeryszka.
– Chodź! - i prowadzi stwora do lodówki.

Dinozaur zaczął dyszeć z apetytem, jak głodny owczarek z wywalonym językiem i cieknącą śliną. Pokicał do kuchni za Jeremim.

– Bo my jesteśmy wegetarianami, więc jeśli ty jesteś mięsożerny, to musisz coś sobie zamówić telefonem mamy. Chyba kotlety. Ale nie jedz nas! My mamy w lodówce tylko roślinki i kiełki, i pomidora.

Dinozaur lekko gryzie w rękę Lalę.

– Ała! - Lala zabiera rękę i wyjmuje z lodówki białe tofu naturalne.

– Lubisz tofu? Tofu jest super, bo ma dużo białka, ale z fasolki, więc nie trzeba nikogo zabijać żeby mieć siłę. Powinieneś zostać roślinożercą.

Dinozaur znowu gryzie lekko rękę Lali. Trochę jakby chciał się bawić. Po chwili ciągnie za bluzkę Lalę i Jeremiego na łóżko rodziców.

– Aha, chcesz się bawić? Turlać?

Dinozaur przytulał dzieci i zaczyna z nimi turlać się po łóżku i spada na podłogę. Wydaje przy tym odgłosy podobne do mewy i zachrypniętego kraba, o ile kraby mają jakiś głos.

– AAAA! Spadamy! - krzyczy Jeremi.
– Masz kołtuny, idę po grzebień.- odkryła Lala.

Dzieci uczesały futro dinozaura, bo to był dinozaur z futrem. Potem jeszcze pomalowały mu twarz, a gdy zaczął pocierać oczy, przyniosły kocyki ze swojego pokoju i zrobiły mu legowisko pod stołem.

– Jesteś zmęczony, malutki? Śpij sobie – powiedzieli.

 Zabawa trwała długo. Dinozaurowi bardzo się u nas podobało. Okazało się też, że lubił układać stajnie dla koni z klocków i pić sok z wyciskarki, i mielić siemię lniane, i robić Gomasio. Nawet nauczył się mówić: „-Go-ma-sio”.

Po bardzo długim czasie dzieciom zachciało się siku. Poszli do przedpokoju.

– Gdzie jest mama? - zapytał Jeremi.
– Nie wiem. Poszła na klatkę bo chciała wyrzucić śmieci - odpowiedziała starsza siostra.